piątek, 3 stycznia 2014

ROZDZIAŁ 01 „Znajoma Drama"

 -Wstawaj! -Ktoś lub coś krzyczało do mojego ucha. Oczekując, że odgłos ustąpi, leniwie przewróciłam swoje ciało na drugi bok łóżka. Nie pomogło. -Wstawaj i to w tej chwili!
-Zaraz... jeszcze chwilę... - Wymamrotałam.
-Nie ma mowy! Wstawaj! Czy może znowu masz zamiar nie iść do szkoły?!- Po tych słowach od razu szeroko otworzyłam oczy i spojrzałam na cel, który je wypowiedział. Matka.
- Co powiedziałaś?!- Zirytowana krzyknęłam.
- To co słyszałaś! Ubieraj się i wypad do szkoły!
Zdenerwowałam się. Ona i jej stała riposta. 
-Co nagle cię to obchodzi?! Dziś mam praktyki, więc idź już! Sama sobie poradzę! 
-Mam nadzieję. Wychodzę do pracy, będę wieczorem.
-Żadna nowina- Cicho stwierdziłam. -Mogłabyś już wyjść z mojego pokoju?- Dodałam już z lekko podniesionym głosem, przypominając co nagle o poranku obudziło i zdenerwowało mnie.
-Nie pyskuj, gówniaro! 
-Po prostu wyjdź! Nie mam czasu, ochoty i humoru, żeby się kłócić.
-Tylko masz iść na te praktyki!- Krzyknęła przekraczając próg mojego królestwa.
-Tak, wiem!- Głośno odpowiedziałam zamykając drzwi na klucz.
„Zaczynamy kolejny dzień, Hope.'' Stwierdziłam w myślach. „Oby był udany.'' Skoro już się obudziłam i wstałam  z ciepłego łóżka to muszę zacząć się szykować do wyjścia z domu.

 Uwielbiam chodzić na praktyki, to jedyne co jest dobre w szkole, może dlatego, że nie muszę patrzeć na moją klasę? Nie żebym ich nie lubiłam, nieee skąd...'' Pomyślałam. „Ja ich nienawidzę z całego serca.'' Dziś zapowiadał się miły dzień, nie tylko dlatego, że nie będę musiała ich widzieć, ale to jedna z najważniejszych przyczyn, po prostu to czułam „Albo jestem naiwna myśląc w ten sposób.'' Narzekałam. Tanecznym krokiem doszłam do radia stojącego na moim kremowym biurku, obok okna i włączyłam pierwszą lepszą stacje radiową, na początku usłyszałam tylko pożegnanie prowadzącego poranny program: „To już na tyle, moi kochani. Do zobaczenia już jutro o tej samej porze. Na zakończenie dla was: JLo - Dance Again. Do usłyszenia, mieszkańcy naszego pięknego kraju. Mówił dla nas - Nick Grimshaw.'' Ucieszyłam się, że puścili taką piosenkę, lubiłam ją  i na dodatek właśnie miałam ochotę na wygibasy, nie wracając uwagi na matkę, która jak zawsze miała coś „poważnego" do powiedzenia, co przedstawiła parę minut wstecz.

 Uprawiając dziki taniec słońca znajdowałam się przy szafie, po mojej prawej stronie, na przeciw łóżka w fioletowo-białą pościel, natomiast z lewej strony- obok biurka. Mój pokój nie był duży, lecz był idealny! Taki o jakim zawsze marzyłam. Sama go urządzałam i nawet nie przeszło mi przez myśl, żeby mi ktoś w tym pomógł. „No chyba, że wnoszeniu mebli do niego.'' Na samą myśl, uśmiechnęłam się do siebie. Chciałam sama zadbać o mój pierwszy własny pokój i udało się! Jest taki jak miał być, jednym słowem: perfekcyjny! Wszystko łączyło się kolorami delikatnego kremowego fioletu, pudrowego odcieniu różu oraz bieli. Tak jak szafa, przy której stałam była dopasowana do wszystkich kolorów dookoła.

 Uspokoiłam moje ruchy na moment, aby wybrać coś co mogłabym ubrać na dzisiejsze praktyki. Grzebałam i grzebałam na półkach z ubraniami aż w końcu wybrałam <KLIK>. Odpowiedni zestaw na dziś. Pogoda za oknem mówiła, że będzie padać. Postanowiłam ubrać się odpowiednio co do pogody jak i do czynności jakie na planie zdjęciowym będę dziś wykonywać. Właściwie tylko jakie chciałabym tam robić. Ja stoję tylko z boku i jestem typowym „podaj, przynieś, pozamiataj", ale co zrobić? Tak musi być. Ciekawi mnie czy tak naprawdę ktoś mnie tam zauważa? Równie dobrze mogłabym stać na środku naga i nikt by mnie nie widział. Jednak wolałam nie ryzykować i założyć jakąś ładną bluzkę, spodnie, buty i jakąś jeansową kurtkę. „Tak! To jest lepsze o 1000000%.'' Pomyślałam.

 Wzięłam wszystko co potrzebne i weszłam do łazienki. Szybka poranna toaleta i kiedy już się ubrałam, przyszedł czas na make up. Zauważyłam, że mam podkrążone oczy, więc bez wahania, nałożyłam na twarz odpowiedni podkład, następnie maskujący korektor i wszystko udoskonaliłam małą ilością pudru i różu na poliki. Zostało tylko pomalować oczy. Do ręki chwyciłam eyeliner i zrobiłam nim delikatne kreski, później na rzęsy dałam maskarę i byłam gotowa! „Jeśli chodzi o jakąkolwiek prezentację przed ludźmi.'' Dodałam. Wychodząc z łazienki chwyciłam torebkę i wróciłam do niej notes, ołówek, długopis, telefon, puder, błyszczyk i zawsze przydatny na wszelki wypadek aparat cyfrowy, „tylko tyle?! '' Zaśmiałam się w duchu. Nie śpiesząc się za bardzo zeszłam po schodach do kuchni. Wyjęłam zimny jogurt owocowy z lodówki, następnie chwaciłam łyżkę z szuflady i w końcu siadłam na stole. Nie było nikogo w domu, więc mogłam sobie pozwolić sobie na „niegrzeczne' nawyki". Kiedy byłam w trakcie jedzenia zaczął dzwonić mój telefon. „Kto znowu życie mi zatruwa?'' Pomyślałam. Nie przestając jeść, wyciągam go z torebki i spojrzałam kto chce się do mnie dobić. Na wyświetlaczu pokazał się napis: Louise i obok moje zdjęcie z uśmiechnięta blondynką. Odebrałam.
-Halo?- Powiedziałam szczęśliwie. 
-Cześć, Hope! Słuchaj... wiesz, że masz dziś praktyki w tym samym miejscu, właściwie to w tym samym budynku, gdzie właśnie jadę z moim pracodawcami? 
-Serio? Nie, nie wiedziałam.- Mówiłam nie przestając jeść.
-Pomyślałam, że może Cię podwiesić, hm? - Odparła bez długiego zastanowienia.
-O super!- „Boże, dziękuje!'' Pomyślałam.- Wspaniały pomysł, gdzie jesteś? Kiedy mam być na dole? - Spytałam.
-Jestem pod Twoim domem.- Odpowiedziała niepewnie.
-Żarty sobie ze mnie robisz?!- Powiedziałam, prawie dusząc się jogurtem. 
-Nie- Zachichotała.- Zbieraj się, ja poczekam.
-Okej,okej, już schodzę. Daj mi minutę.
-Hope..?
-Mhm?- Mruknęłam do telefonu przytrzymując go ramieniem, kiedy wycierałam z podłogi jogurt, który chwilę temu wyplułam dla bezpieczeństwa swojego życia.
-Pozwalam Ci skończyć jeść.
-Och.. dzięki.- Zaśmiałam się.- Zaraz będę na dole.
Rozłączyłam się i powoli skończyłam jeść. „Miałam się nie śpieszyć, tak?'' Myślałam. „No to sobie biedulka Lou poczeka.'' Miałam już wychodzić, ale uświadomiłam sobie, że zagubiłam swoje klucze do domu. Chcąc czy nie, musiałam je znaleźć, co zajęło mi kolejne 2 do 5 min. Znalazłam je i miałam wszystko co potrzebne, czyli torebkę, klucze i uśmiech na twarzy, który pojawił się dzięki propozycji Louise. Wyszłam z domu i z daleka zobaczyłam samochód Louise, automatycznie moja twarz się rozpromieniła. Na samą myśl, że ją zobaczę byłam na tyle szczęśliwa, żeby przeżyć kolejny dzień. Zamknęłam dom na klucz i ruszyłam w stronę auta. Gdy byłam coraz bliżej zauważyłam, że nie była sama, nie miałam pojęcia z kim może tam być. Wolnym krokiem kiedy dochodziłam do pojazdu tyle drzwi się otworzyły i wysiadła z nich blond, niezbyt wysoka i zgrabna kobieta -Louise.
-Co tak wolno? Laska, czekamy na Ciebie już dobre 100 lat!
-Czekamy?
-Aaa... no tak, nie mówiłam Ci, że jestem z chłopcami- Lekko i głupkowato się uśmiechnęła pocierając wewnętrzną stroną dłoni swój kark.
-Z chłopcami?- Spytałam, nie wiedząc o co jej chodzi.
-Nooooo tak... - Powiedziała, otwierając drzwi do jej wana z zaciemnionymi oknami coraz szerzej.- Poznaj czterech z One Direction!- Uśmiechnęła się, gdy przez drzwi było widać trzech chłopaków, których znałam z gazet, internetu i małych opowiastek Lou. Znałam ją już kilka miesięcy i dobrze wiedziałam, że ona pracuje dla nich, ale... „Co do cholery łączyło się dziś z nimi i moimi praktykami?'' Pomyślałam. „I czemu widzę ich trzech, a Lou powiedziała czterech, ale natomiast ich wszystkich jest pięciu?!'' Stałam tak i patrzyłam na zmianę co na dziewczynę jak na chłopaków. Louise widząc moje zakłopotanie szybko wzięła sprawy w swoje ręce.
-Więc... To jest Louis- Pokazała palcem. - Liam, Zayn, a tam za kierownicą siedzi Niall. Chłopcy to jest Hope. 
-Czeeeeeeeeeść- Krzyknęli wszyscy na raz.
-Ym.. Hej.- Odpowiedziałam nieśmiało.
-Harry dojedzie później na sesje.- Dodała Louise.
-Harry?- Spytałam.
-Mhm.- Mruknęła blondynka.- Fotograf z jakim masz dziś praktyki ma sesje z chłopakami! Sprawdziłam, nie musisz mi dziękować. Super, prawda?
-Yhym... niesamowicie.- Wymusiłam uśmiech. 
-Dobra laski. - Odezwał się kierowca, Niall.- Wsiadajcie i jedziemy!
-Wsiadaj Hope.- Louise pokazała mi ręką kierunek w którym znajdowało się miejsce gdzie miałam usiąść. Zrobiłam co prosiła, siedzenie znajdowało się na samym końcu wana i właśnie tam wygodnie usiadłam. Zaraz Lou znalazła się siedzenie obok mojego.

 Kiedy samochód ruszył wszystkie oczy, oprócz kierowcy, skierowały się na mnie. Czułam się trochę nieswojo, bo jakby nie było siedzę w aucie z super gwiazdami muzyki pop. Każda dziewczyna chciałaby być na moim miejscu. Lubiłam ich parę miesięcy temu, byłam tzn. Directioner, ale jak się szybko zaczęło tak też się skończyło. Naprawdę miałam świra na ich punkcie, ale cała przeprowadzka do Londynu mnie kompletnie zdołowała. Normalnie powinnam się cieszyć, ale tak szybka zmiana nie przyniosła mi niczego dobrego, co widać tu i teraz. Jak już wspomniałam powinnam się cieszyć, szaleć, płakać i skakać na zmianę, że spotkałam i zapoznałam się chociaż z stylistką 1D, ale ja.. oczywiście nic sobie z tego nie robiłam.Na dodatek Louise jest dla mnie bardzo dobrą koleżanką, a nie argumentem do spotkania moich byłych idoli.
-Więc..- Zaczął Liam.- Ile masz lat?
-Mam szesnaście, w sierpniu siedemnaście. - Odpowiedziałam.
-Gdzie chodzisz do szkoły? Chcesz być fotografem, tak?
-Mam nadzieję, że będę miała na tyle szczęścia, że właśnie fotografem zostanę, a co do szkoły chodzę tu za rogiem, blisko domu.
-Ej Liam! Skończ przesłuchanie.- Syknęła kobieta obok mnie.
-Nie, jest okej Lou. - Stwierdziłam, choć tak naprawdę zdziwiło mnie, że chcą cokolwiek o mnie wiedzieć, ponieważ właśnie do auta, w którym się znajdują wsiadała całkiem obca im osoba, a oni chcą wiedzieć o mnie wszystko... prawie wszystko... dobra, zadali tylko dwa niewinne pytania, to jeszcze o niczym nie świadczy.
-Widzisz Louise? Nie masz się czym denerwować.- Stwierdził Louis.-  Tylko chcemy poznać dziewczynę o jakiej nam mówiłaś.- Posłałam srogie spojrzenie blond dziewczynie na co w odpowiedzi lekko się uśmiechnęła.- Z tego co mówiła jesteś miła, mądra i ładna.
-No i się nie myliła.- Powiedział Niall odwracając na chwilę wzrok do tyłu.
-Dziękuje.. chyba.- Mruknęłam. Zaczęłam grzebać w mojej torbie i w końcu znalazłam telefon, którego szukałam. W samochodzie zrobiło się dość cicho, chłopaki rozmawiali między sobą i ich spojrzenia nie były skierowane już na Lou ani na mnie. Wyciągnęłam telefon z torebki i wysłałam sms do kobiety siedzącej obok mnie.
  Do Louise:
 ZABIJE CIĘ BEJBE! .X
Po kilku sekundach dostałam odpowiedź.
  Od Louise:
 Nie będzie aż tak źle, uwierz. Oni są na prawdę spoko xx
Szybko wystukałam na ekranie telefonu parę liter. 
  Do Louise:
 Mam nadzieję, ale i tak Cię nienawidzę! .x
-Ej czy wy sms-ujecie do siebie? - Spytał Zayn.
-Nie!- Stwierdziliśmy razem z Louise w tym samym czasie, na co zebrało się nam na śmiech. Dziewczyna obok mnie nie ukrywała swojego śmiechu, gdy odpisywała na sms'a.
  Od Louise:
 Też Cię kocham, skarbie!
Spojrzałam na nią, co miało oznaczać zgodę. Dziewczyna zauważyła i zrozumiała mój gest. Blondynka jak i ja schowaliśmy telefony.
-Dziewczyny... zawsze mają swój język.- Mruknął pod nosem Liam.
-Ej, ej, kochanie, uważaj na słowa. - Ostrzegła go Louise, wskazując palcem w jego stronę. 
-Czy ja coś mówiłem?- Spytał i podniósł ręce do góry, geście obronnym.
-Nie, nie.. Czy ktoś coś słyszał? - Louise odpowiedziała pytająco ze spojrzeniem na mnie, uznałam, że to pytanie do mnie.
-Jeśli o mnie chodzi, nic nie słyszałam.- Uśmiechnęłam się.
-Już ją lubię.- Zayn dodał szybko. 
-Dobrze, że już się pogodziliście, bo jesteśmy na miejscu.- Stwierdził Niall.
-Już, tak szybko?- Spytałam.
-Nie wiem czy kojarzysz fakty, ale jechaliśmy około 10 min.- Odpowiedział Zayn.
-Serio? WOW! Szybko zleciało.- Mruknęłam.
-Takie uroki, bycia w tym miejscu co my.- Dodał uśmiechnięty Nialler.
-Dobra chcecie jeszcze pogadać, bo mi się wcale nie śpieszy?- Powiedziała Louise podkreślając słowo 'wcale' w sarkastycznym znaczeniu.
-Właściwie, mamy poczekać na Harry'ego.- Stwierdził Liam.
-SERIO?!- Wydarła się Lou unosząc w poirytowanym geście ręce.- Sam sobie poradzi! To duży dzieciak! Wchodzimy tam w szóstkę i nie ma innego wyjścia, rozumiecie?!
-Okej.- Odpowiedzieliśmy razem. „Taka mała, a jak potrafi krzyknąć!'' Zaśmiałam się w duchu.

 Tak jak mała blondynka rozkazała, wyszliśmy w szóstkę z jej wana i kierujemy się w stronę budynku, gdzie ma się odbyć sesja zdjęciowa i to właśnie sesja zdjęciowa One Direction. „WoooHooo!'' Pomyślałam. „Mam płakać czy już uciekać?!'' Jedno z minusów praktyk jest to, że do ostatniej chwili nie wiesz gdzie i z kim będziesz musiał przeżyć pół dnia. Czasem zdarzają się miłe osoby albo bezczelne. Czasem może być to ktoś mało sławny albo też bardzo sławny, tak jak One Direction. Spotykałam już gorsze gwiazdy od nich. Na jednych z takich zły wspominanych przez mój umysł sesji spotkałam Louise i ona uratowała mnie od najgorszego, ale o tym może opowiem kiedy indziej, bo teraz ...
-Co Ty tu robisz, kolego?- Spytał Louis.
-Tak właściwie to przyszedłem was zobaczyć, ale brak Styles'a.- Odpowiedział mężczyzna w średnim wieku, dość wysoki, włosy zaczesane podobnie do Zayn'a,  z lekkim zarostem na twarzy. „Kojarzę go. Ciekawe kto to taki.'' Myślałam.
-Będzie później. - Odpowiadał dalej Lou z 1D.
-Wiem i miałem po niego wyjść na parking. - Stwierdził nieznajomy.
-To sobie poczekasz, bo jak dzwoniliśmy do niego to dopiero się obudził, - Dodała Louise.- ale nie ważne. Hope poznaj Nick'a oraz Nick poznaj Hope.
-Cześć. - Odpowiedział z uśmiechem, wydawał się być bardzo miłych człowiekiem.
-Dzień dobry! - Powiedział chłopak z uśmiechem. - Jestem Nick Grimshaw. Dziennikarz, radio BBC RADIO 1. Mów mi Grimmy.
-Och, to dlatego Cię kojarzyłam.- Stwierdziłam prawdę, jego głos wydawał mi się znajomy. „Teraz wiem dlaczego!" zaśmiał się pod nosem, około godziny temu słuchałam go w radiu, a teraz stoi przede mną i ściska moją dłoń. 
-Często to słyszę, piękna. - Czułam jak moje poliki się rumienią, przypomniało mi się w tym momencie , że jest homoseksualny, ale to mi nie przeszkadza. „Miły człowiek to miły człowiek, prawda?'' Stwierdziłam w myślach. „Nie znam go, ale taki się wydaje."
-Wiesz Nick... - Zaczęła moja koleżanka, która stała przy moim lewym ramieniu.- Chodź z nami, a potem na pewno młody zadzwoni, ok?
-To świetny pomysł!- Stwierdził Nikodem.
-Kierunek: WINDAAA! - Krzyknął Niall. „Czy on ma ADHD?! '' Uśmiechnęłam się pod nosem na samą myśl jaka mi przyszła.

 „Zapowiada się ciekawy dzień.'' Pomyślałam. „Nie ma jeszcze południa, a ja mam już nowe wspomnienia do opowiadania.'' Gdy weszliśmy do windy dużo nie rozmawialiśmy, ponieważ było z wami jeszcze parę innych osób, które jak się wydaję, nie znały 1D, albo po prostu nie miało to dla nich żadnego znaczenia. Kiedy winda stanęła na odpowiednim piętrze, wysiedliśmy z niej. 
-Lou, wiesz gdzie może być ten fotograf? Musi mi podpisać papier, że tu jestem.- Spytałam.
-Nie, nie wiem Hope. Przepraszam Cię, ale muszę się zająć chłopcami, bo muszą jakoś wyglądać na tej sesji. Pochodź po sali, na pewno go znajdziesz.- Doradziła mi moja koleżanka.
-Co? To ten fotograf ma sesje z One Direction? - Właściwie powiedziała mi o tym, lecz chciałam się z nią troszkę podroczyć.
-No tak, nie mówiłam ci?
-Nie wspomniałaś o tym szczególe. 
-Przepraszam, mała. - Lou uśmiechnęła się i poszła w stronę chłopców. „Gdzie do cholery może być ten fotograf?'' Myślałam. „Jak mam go tutaj znaleźć,przecież jest około 100 osób?!''
-Hej..- Męski głos wyrwał mnie z zamyślenia. -.. może pomogę ci znaleźć tego fotografa? Ja i tak nie mam nic do roboty zanim Harry się tu nie zjawi. 
-Byłoby bardzo miło, Nick. 
-To super, chodźmy. - Poszliśmy prosto przed siebie. Nick pytał się mnie, ile mam lat, co tu robię i o różne inne rzeczy. Nie przeszkadzało mi to. Odpowiadałam. Też zadałam mu parę pytań. Bardzo go polubiłam. Nie wiem dlaczego, ale czułam się komfortowo w jego towarzystwie. ''Jest bardzo miły'' Pomyślałam. ''I oczywiście świetnie się z nim rozmawia.''
-Patrz Hope, tam...- Wskazał palcem.- ..jest chyba fotograf. Idź do niego, ja poczekam.
-Dzięki, Grimmy. - Poszłam w stronę wskazaną przez chłopaka. Przywitałam się grzecznie z fotografem.Był rozmowny i uprzejmy, lecz jego obowiązki go wzywały i musiał wracać do swojej ważniejszej ode mnie pracy, więc tylko poprosiłam o podpis. Fotograf zrobił to i wrócił do czynności jakie wykonywał wcześniej. Wracając zauważyłam, że Nick rozmawia przez telefon, więc zwolniłam mój krok i powoli doszłam do niego. Kiedy zauważył, że jestem obok, powiedział do telefonu 'czekaj tam' i się rozłączył, następnie spojrzał na mnie. 
-Załatwiłaś?- Spytał z uśmiechem.
-Tak, tak.- Odpowiedziałam równie promienie jak chłopak. 
-Słuchaaaj.. Harry już przyjechał i czeka na dole. Mam po niego zejść, lecz podobnie do Ciebie nie ogarniam tego budynku. Chciałabyś zejść ze mną na dół? Oczywiście, jeśli masz ochotę.
-Jasne, właściwie to czemu nie? Papierek podpisany, więc mogę robić wszystko. - Uśmiechnęłam się. Mój nowy kolega w odpowiedzi tylko cicho się zaśmiał.

 -Gdzie on do cholery jest?- Spytał Nick
-A tak właściwie.. to gdzie mieliście się spotkać?- Spytałam.
-Mówił, że jest na parkingu, a gdzie dokładnie? Tylko ten geniusz wie.
„No suuuper.''  Zaśmiałam się w myślach. „Jeśli jeszcze raz obejdziemy ten parking i nie znajdziemy Harry'ego, to ja się poddaję.''
-Hej, mam pomysł.- Stwierdziłam, przez co Grimmy spojrzał w moją stronę.- Wyjdziemy na zewnątrz i spróbujemy złapać zasięg, bo tu nie ma szans, aby Twój telefon mógł się połączyć z siecią. Zadzwonisz do Harry'ego i spytasz się gdzie jest. Tak będzie łatwiej.
-Dobrze, że umiesz zachować spokój - Objął mnie ramieniem i poszliśmy w stronę głównego wejścia do budynku, który jak się okazało jest dla nas jak labirynt bez wyjścia. Po przechodzeniu kilkudziesięciu zakrętów znaleźliśmy się po odpowiedniej stronie budynku. Co jest pełnym sukcesem i powodem do chwalenia się.
- No Grimmy, teraz dzwoń do Harry'ego. - Powiedziałam do mojego nowego znajomego. Ten puścił moje ramię i automatycznie wyciągnął telefon z kieszeni swoich czarnych jeansów. Odeszłam od niego parę kroków, aby nie było, że podsłuchuje jego rozmowę, lub coś w tym stylu. Stanęłam koło ściany przy której było widać prawie cały parking i przy okazji wejście do budynku. „Raczej tajemniczego labiryntu.'' Pomyślałam. Nick stał dosłownie na środku chodnika i chodził w kółko, aby znaleźć zasięg. Zaśmiałam się i odwróciłam głowę, żeby nie mógł zobaczyć jak się śmieje właśnie z niego. Naprawdę wyglądał przekomicznie. „Może powinnam to nagrać?'' Zamyśliłam się. Gdy otworzyłam oczy, chciałam zachować totalną powagę, ale gdy znów popatrzyłam się na niego i ponownie byłam zmuszona do odwrócenia głowy w drugą stronę, żeby nie mógł wiedzieć jak chichram się z jego. Wtedy mój wzrok zauważył chłopaka z lokami na głowie, co było charakterystyczne dla członka One Direction, którego właśnie szukamy. „Kto by pomysł?'' Pomyślałam. „Właśnie widzisz pierwszy raz ulubionego członka Twojego ulubionego zespołu i nie krzyczysz i nie szalejesz.'' Zaraz jednak gardziłam się w myślach. „O czym Ty, głupia, w ogóle myślisz? To nie jest nawet Twój ulubiony zespół. Pamiętasz? Zostawiłaś ich parę miesięcy temu. Przepadło." I gdy popatrzyłam na chłopaka na środku ulicy smutno się uśmiechnęłam. Wyglądał tak samo śmiesznie, lecz przywołane wspomnienie troszkę wybiło mnie z mojego dotychczas dobrego humoru. Postanowiłam podejść do Harry'ego i powiedzieć mu gdzie jest Nick. Szłam w stronę parkingu, tak aby Grimmy mnie nie zauważył. Co mi się udało, bo do samego Harry'ego Styles'a dzieliło mnie dosłownie 20 metrów. Troszkę się wahałam, żeby do niego podejść, lecz ostatecznie to zrobiłam.
-Hej, Harry.- Zaczęłam, na co chłopak odwrócił się w moją stronę.
-Heeeej...um. -Mówił niepewnie.
-Kate.- Skłamałam, wyciągając rękę w jego stronę.
-Hej, Kate.- Uścisnął moją dłoń oraz uśmiechnął się, co odwzajemniłam.- W czym mogę pomóc? Bo wiesz.. trochę mi się śpieszy i jestem nieco spóźniony.
-Tak właściwie myślę, że możesz mi bardzo pomóc.
-Słucham w czym?- Jego usta znów ukształtowały się w piękny uśmiech.- Zdjęcie? Autograf?
-Właściwie myślę, że musisz iść ze mną w jedno miejsce, mam ci coś do pokazania, ucieszysz się, Harry.- „Głupia, jak to w ogóle zabrzmiało?!'' Spytałam się sama siebie w myślach.
-Co?!- Jego uśmiech zmienił się w grymas.
-Przepraszam Cię, to nie miało tak zabrzmieć.. tak jednoznacznie..
-Myślę.. -Zaczął.-.. że muszę już iść w przeciwną stronę. - Tak jak powiedział tak i zrobił. Poszedł dokładnie w tą stronę z której ja przyszłam „Co robić?'' Myślałam. „Co mam teraz zrobić?'' Stałam w jednym miejscu, tam gdzie chłopak mnie zostawił, tam gdzie się ośmieszyłam i nie wiedziałam co zrobić. Byłam jak z kamienia... Nie byłam w stanie ruszyć się z miejsca w jakim byłam. Widziałam wszystko za moich szeroko otwartych gałek ocznych,gdy nagle zza rogu wyszedł uśmiechnięty Nick razem z Harry'm. Od razu się obudziłam z mojego snu na jawie „Raczej strachu na jawie.'' Poprawiłam się. Gdy chłopak z lokami mnie zauważył od razu się zatrzymał, na co jego przyjaciel zareagował w ten sam sposób, lecz patrzył na niego jak na głupka. Styles podszedł do niego i zbliżył się, następnie można wywnioskować, że szepnął mu coś do ucha, bo Grimmy od razu odwrócił się w moją stronę „No to już po mnie'' Pomyślałam. Nick ponownie spojrzał na Harry'ego i jeszcze raz na mnie, potem już było tylko gorzej.

 -Hope?- spytał Grimmy pochodząc do mnie coraz bliżej.
-Hope?- powtórzył ze zdziwienia Styles i podążał w tym samym kierunku co jego przyjaciel.
-Hope. - Potwierdziłam swoje imię.
-Podobno jesteś Kate, bynajmniej tak mi mówiłaś. 
-To nie tak... -Próbowałam się tłumaczyć.
-Dobra teraz już kompletnie nie wiem co się tu dzieję. - stwierdził Nick.
-Właściwie.. - Zaczął Harry.- .. to ja sam nie wiem co się tutaj dzieję. Jesteś z jakieś gazety? Może chcesz zgadnąć jakiś nowy ekstra niusik dla swojego plotkarskiego magazynu? huh? To Cię zmartwię, kochanie. Nic takiego nie dostaniesz. - Czułam jak moje nogi się uginają, jak nagle rośnie mi gula w gardle. Ponownie byłam jak kamień, lecz teraz nie byłam nawet w stanie trzeźwo myśleć. „Co Ty takiego zrobiłaś, głupia?'' Gardziłam się w myślach, które wypełniały całą moją głowę. 
-Wow, młody. -Odezwał sie Nick.- Wyluzuj.
-Jak mam wyluzować? -Harry podniósł swój ton głosu na nieco wyższy.- Powiedź mi to? Ci przeklęci paparazii chodzą za mną dosłownie wszędzie. A teraz? Nawet coraz młodsze i ładniejsze zatrudniają, żeby w końcu Pan Harry Styles- Wykonał cudzysłów w powietrzu. - się załapał na jakąś ich laskę i żeby już było w gazetach pełno zdjęć co z taką - Palcem zmierzył moje odległe od niego na 2 metry ciało. - nie robiłem. Zrozum, nie mogę po prostu wyluzować. 
-Ale to nie tak! - W końcu się odezwałam. 
-A jak?- Złowieszczo spojrzał na mnie, aż zadrżałam.
-Właśnie, Harry. - Odezwał się Nick. - To Hope. Koleżanka Louise. Naszej Lou. Ona nie jest żadną dziennikarką, która chce się z Tobą przespać. Ona jest koleżanką Twojej przyjaciółki. Spokojnie Styles. Ona Cię nie wykorzysta. Jest tutaj, bo ma dzisiaj praktyki z fotografem jaki robi wam sesję zdjęciową. Spokojnie. 
- Skąd ta pewność, Grimmy? Na tyle jej ufasz? - Spytał się.
- Nie znam dobrze Hope.. -Lekko kiwnął w moją stronę. - .. ale ona naprawdę jest ok. Harry, młody, wyluzuj. Ona Cię nie wykorzysta. - Harry przez chwilę zastanawiał się nad słowami jego przyjaciela, aż w końcu się odezwał.
- Nie ważne, chodźmy już do góry. - Stwierdził jeden członek 1D.
- Chodźmy, Hope. - Powiedział Grimmy biorąc mnie za ramię i przyciągając bliżej. Przycisnął swoje usta bliżej mojego ucha i spytał czy wszystko w porządku, na co tylko przytaknęłam. 
- To Ty w końcu jesteś Hope czy Kate? - Spytał ostro Harry wsiadając do windy i naciskając guzik na odpowiednie piętro.
-Hope. - Po raz kolejny wypowiedziałam swoje imię. „Co ja takiego narobiłam? To nie tak miało być'' Myślałam. „Wszystko poszło w cholerę. Jesteś żałosna Hope, czy raczej można powiedzieć Kate?'' Gardziłam się. 
-A więc dobrze, Kate.. - Odpowiedział „Pan Harry Styles"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz