poniedziałek, 9 czerwca 2014

ROZDZIAŁ 15 „Uspokój?!"

Płakałam przez kilka minut po prostu nie myśląc nad tym za długo. Chciałam, żeby to był tylko głupi sen. Sen, z którego obudziłabym się, bez wątpliwości, z krzykiem. 
Gdy wewnętrznie zebrałam w sobie na tyle odwagi, przede wszystkim wyzywając matkę, wzięłam głęboki wdech, prostując się. Prawie natychmiast mój wzrok spotkał się z Harry'm, który ciągle otulał mnie ramieniem. Oboje klękaliśmy na ziemi, po środku mojego pokoju. Zdawałam sobie sprawę, że Harry jest właśnie w środku jednego z najgorszych wydarzeń w całym moim życiu. Powinnam jak zawsze przeżyć to samotnie, po prostu płacząc w poduszkę. W chwili, gdy poczułam jak moja warga niebezpiecznie drga, a łzy chcą się znowu wydostać,Harry po prostu przyciąga moje ciało do siebie. Ciągle trzymając mnie w szczelnym uścisku, przesunął się pod zamknięte drzwi. Opierając się o nie, delikatnie przekręcił mną tak, że siedziałam koło niego z twarzą wtuloną do jego szyi i karku. Podczas, gdy on pocieszająco ręką gładził moje plecy. W tył i przód. Z lewo i prawo. Tworzył wzór bez celu, co było uspokajające w rezultacie. 
-Shhh. -Harry zamruczał do mojego ucha. -Wszystko będzie dobrze.
-Chciałabym. -Zaszlochałam w odpowiedzi.-Cholernie chciałabym, żeby tak było.
-Hope, tak właśnie będzie.
-Nie. -Zaprzeczyłam. -Nie. Nie.- Mówiłam ciągle
Nie. Nie, nie będzie dobrze. Nie, nie powinnam była tego widzieć. Nie, nie chciałam więcej widzieć matki. Nie, nie chciałam, aby Harry mnie puszczał.
-Harry. -Wypuściłam świst. Chłopak chwycił mój podbródek, z musząc mnie, abym na niego spojrzała. Przygryzłam wargę zaniepokojona, a on posłał mi lekki uśmiech, zachęcając, abym kontynuowała. 
-Harry, nie chcę tutaj zostać. - Wyszeptałam. Naprawdę, jak nigdy, nie chciałam być w tym domu. Mieście. Daleko. Chciałam być daleko od tego... całego gówna. 
-Nie zostaniesz. -Zapewnił, zadziwiająco pewnym głosem. -Uspokój się, skarbie. 
Skarbie. Skarbie. 
Czy to złe, że w takiej dziwnej i cholernie głupiej sytuacji znajduję uspokojenie i przyjemność?
Och, tak. To bardzo złe.
-Hope, open the door, right now!- Krzyknęła nagle matka, po drugiej stronie drzwi. 
-Odpierdol się!- Krzyknęłam po polsku, aby Harry nie mógł dokładnie zrozumieć, co mówię.
-Otwórz te pierdolone drzwi!-Odpowiedziała w naszym języku, cały czas krzycząc.
-What do you think she said? - Harry spytał powoli się podnosząc. 
-She said....-Mówiłam po angielsku.- Powiedziała, żebym otworzyła drzwi. 
Harry wstał na równe nogi, po czym pomógł mi, abym dorównała do niego.
-HOPE!-Krzyknęła matka za drzwiami. 
Harry podszedł do mnie i delikatnie kciukiem przetarł mój policzek, zanim cokolwiek powiedział. 
-Ja z nią porozmawiam, Ty w tym czasie zbierz do torby jakieś ciuchy i najważniejsze rzeczy, dobrze?
Chciałam spytać się po co, co zamierza i tym bardziej czy nie będzie to dla niego problemem, ale bardziej nie ufając w tym momencie swojemu głosowi, przytaknęłam delikatnie głową. Harry uśmiechnął się lekko, zanim otworzył drzwi i szybko wyszedł na korytarz przed moim pokojem. 
Chcąc zrobić to o co prosił Harry pobiegłam od razu do łazienki, gdzie zmyłam mój rozmazany przez płacz makijaż. 
Kiedy wyszłam odświeżona z łazienki wyciągałam z dna szafy, dawno nie używaną torbę. Nie była ona zbyt duża, ale idealna, żeby wsadzić parę ubrać.... bo przecież tylko kilka jest mi potrzebne, prawda?
-Gotowa?- Zapytał Harry, wchodząc do pokoju.
-Co powiedziała?- Zignorowałam jego wcześniejsze pytanie. 
Harry wzruszył ramionami.
-Nic takiego. Powiedziałem tylko, że zabieram Cię do mnie, a ona się zgodziła. 
-Zgodziła się?-Zdziwienie w moim głosie było słyszalne na kilometry. - Co jej wcisnąłeś? 
-Prawdę. Jedziemy do mojego domu. Powiedziała, iż lepiej, abyś ochłonęła. 
-OCHŁONĘŁA?-Krzyknęłam zdenerwowana. Ta kobieta jest nienormalna. -Ja mam ochłonąć? Na litość boską, to ONA właśnie się pierdoliła z gościem z pracy, nie ja, do cholery! - Idąc do drzwi, w celu powiedzenia matce co naprawdę myślę o niej, Harry złapał mnie w tali i odciągnął z powrotem koło łóżka. 
-Hope. - Powiedział spokojny. - Uspokój się, zanim zrobisz coś czego będziesz potem żałować. 
Nosz kurwa. 
-Nie znasz jej! Nie wiesz jaka ona jest! 
-Wzięłaś wszystko co potrzebne? Zostajesz u mnie na cały weekend. - Zignorował mnie. Dupek.Zaraaaaaaaz...
-Weekend? 
-Tak, chodź, im szybciej wyjdziemy tym lepiej. 


 Po jeździe taksówką ona stanęła  przed  bramą dwupiętrowego, białego budynkiem. Harry zapłacił należne i lekko mnie popychając kazał wyjść z auta. Zrobiłam to i czekałam, aż Harry otworzy drzwi koło większej bramy wjazdowej. 

Wychodząc wcześniej z domu, na drodze nie spotkałam matki, ani szanownego pana Adama. Nie wiem czy zadowalało czy dołowało mnie to. Może znowu się pierdolą. Oboje są siebie warci, jak widać. 
Będąc na podwórku przed białym domem, zaniemówiłam. Był przepiękny. Właściwie, domy w Anglii były ogólnie ładne, ale dom Harry'ego był... wow. Utrzymamy w nowoczesnym stylu, ale jednak miał to coś niepowtarzalnego w sobie. 
Kiedy weszliśmy do środka zdziwiło mnie, że dom stał prawie... pusty. W przedpokoju i jak później się okazało w innych pokojach były meble, ale ułożone z boku.
-Dom jest w remoncie.. - Wytłumaczył, a ja rozumiejąc pokiwałam głową. 
Weszliśmy do schodach na drugie piętro. Harry otworzył drzwi na samym końcu i wpuścił mnie do środka. 
Pokój był duży i wow, zamiast dachu były tylko szyby. Na ziemi był rozłożony biały, puszysty dywan. 
-Zostaw rzeczy, musimy iść po materace na dół.